Maseczka zamknięta jest w słoiczku o pojemności 250g. Używa się jej bardzo wygodnie, z niczym nie trzeba się siłować - odkręcamy i mamy:) Konsystencja jest gładka, trochę puszysta. Dobrze rozprowadza się na włosach. Kolor jest błękitny - taki w jakim utrzymana jest szata graficzna opakowania. Zapach mi bardzo odpowiada, jest przyjemny i nie tak intensywny jak w przypadku odżywki.
Maska jest wydajna. Nie potrzebuję wiele aby pokryć nią całe włosy - a są już długie, na mokro sięgają prawie do pasa. Jak wspomniałam włosy czeszę jedynie na mokro, z nałożoną odżywką lub maską. To jest jedyny sposób aby rozczesać moje kręciołki. Ta maska mi to umożliwia, więc spełnia jedno z dwóch głównych oczekiwań jakie mam wobec odżywek. Drugim jest nawilżenie, moje włosy są bardzo suche. Maska nawilża je przyzwoicie, ale nie jest to jakieś rewelacyjne nawilżanie. Po jej użyciu zwykle i tak muszę sięgnąć po coś bez spłukiwania. Trochę nie wiem po co producent dał tu parafinę, na szczęście moich włosów ona nie obciąża. Wydaje się być obojętna pod tym względem. Warto jednak pamiętać, że aby ją zmyć trzeba sięgnąć po szampon zawierający silniejsze detergenty takie jak SLS.
Ja jestem zadowolona i ją polecam, chociaż szału nie ma. Za taką cenę (kupicie ją za około 7 zł) nie jest to jednak zły produkt, swoje zadanie spełnia przyzwoicie.